Aplikacja tygodnia: Miles & Kilo

Opublikowane 15.05.2017

Pokochasz lub znienawidzisz. Ta gra uwolni w tobie długo skrywane pokłady frustracji

Aplikacja tygodnia: Miles & Kilo

Coś jak Super Mario Bros. zaprojektowany przez sadystę i grany w przyspieszonym tempie.

Wyobraź sobie bluźniercze połączenie Super Mario Bros. i Super Hexagona, a zrozumiesz, czym mniej więcej jest Miles & Kilo. To co na pierwszy rzut oka wydaje się słodką retroplatformówką, w rzeczywistości jest sadystyczną grą wideo, która na każdym kroku udowadnia ci, jak bardzo nie umiesz grać. Wydaje ci się, że jesteś mistrzem side-scrollerów? Odpal ją i przemyśl swoją opinię.

Cała ta katorga zaczyna się dość niewinnie. Samolot którym leciał Miles i jego pies Kilo, w trakcie sztormu rozbił się na samotnej wyspie. Niestety, wyspa okazała się bardzo nieprzyjaznym miejscem pełnym potworów i demonów, które czyhały na życie bohaterów. Twój cel jest prosty – musisz uciec i nie zginąć. Szybko uświadomisz sobie, że nie będzie to takie łatwe.

MORDERCZY WYŚCIG

W Miles & Kilo plansza porusza się automatycznie. Miles biegnie z lewej strony ekranu i próbuje uniknąć wszystkiego, co próbuje go zabić. Wrogowie oraz ich arsenał jest przepastny – musisz unikać spadających owoców, małp rzucających w ciebie kokosami albo o włos unikać nabicia się na gigantyczne kolce, które jakiś idiota przyczepił do drzewa.

W gruncie rzeczy znajdziesz tu wszystko to, do czego przyzwyczaiły cię gry mobilne, ale Miles & Kilo odświeża te pomysły, zmyślnie je ze sobą mieszając. Raz ścigasz się w stylu Sonica, innym razem wskakujesz do wagoniku górniczego, aby za chwilę surfować po lawie, skakać po ścianach jak jakiś nindża czy w końcu być ciągniętym przez psa, który rzucił się w pościg za czarnym kotem. Wszystko to ozdobiono uroczą, cukierkową grafiką i polukrowano zbyt dużą warstwą masochizmu.

ŚMIERĆ TO NIE KONIEC

Tak jak każda dobra platformówka, Miles & Kilo zachwyca projektami poziomów. Nie oznacza to, że gracz szybko się w nich rozezna, wręcz przeciwnie, wciąż będzie balansować na granicy śmierci. Spóźnisz się o sekundę ze skokiem? Nie żyjesz. Nie wykonasz precyzyjnie sekwencji skoków lub akcji? Nie żyjesz. Nie opanujesz prostego, acz wymagającego sterowania? Bardzo, bardzo mocno nie żyjesz.

Uświadomisz sobie swoją miałkość, gdy dowiesz się, że przejście poziomu wymaga biegania po nim przez 15 minut, a twój najlepszy czas to 30 sekund (na szczęście masz nieograniczoną liczbę żyć). A kiedy w końcu uda ci się przejść przez tę męczarnię, gra po raz kolejny strzeli cię w twarz, przyznając słabą ocenę za to, że nie zebrałeś wszystkich gwiazdek.

Poziom trudności skacze od czasu do czasu, zwłaszcza w trakcie walk z bossami, gdy np. musisz zmierzyć się z morderczą mumią. Ale kiedy już skończysz dany poziom, poczujesz się jak bóg gamingu – przynajmniej do czasu kolejnego odpalenia tej gry

Occasionally, the difficulty level grates, especially during an arduous boss battle chasing a mummy through a cave. But when you do crack a level, you feel like a gaming god – until the next one puts you right back in your place.

Miles & Kilo dostępna jest na urządzenia z systemem iOS

ZDANIEM STUFFA

Wymagająca platformówka mobilna z charakterem i humorem. Tak trudna, że doprowadzi cię do łez

3,49 €

 

DOBRY STUFF

> Wygląda przepięknie
> Niezwykle pomysłowa
> Okrutne, ale doskonale zaprojektowane poziomy

ZŁY STUFF

> Czasami poziom trudności jest przesadnie wysoki

Tagi:
gra smartfon recenzja iOS
Oceń artykuł
00%
00%
Komentarze
dodaj komentarz
Opublikuj
Nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy.
więcej komentarzy