Pomocy! Nie mam miejsca na kolejne selfie!

Opublikowane 19.05.2017

W twoim telefonie brakuje miejsca na dane? Zobacz, jak rozwiązać ten problem

Pomocy! Nie mam miejsca na kolejne selfie!

Stuffie! Mój telefon twierdzi, że nie zrobię nowych fotek, dopóki nie zwolnię trochę miejsca.

Jestem wściekła, tyle selfie przejdzie mi koło nosa! No dobrze, a teraz na poważnie: musi być jakiś sposób na to, abym nie musiała usuwać tych wszystkich cennych zdjęć i snapów, kiedy chcę zrobić jedno zdjęcie. Mam rację?

Zrób szybkie porządki

Zrewiduj listę aplikacji. Z niektórych apek skorzystałaś tylko raz. Inne były preinstalowane na twoim telefonie, a ty ich nie potrzebujesz. Odkąd pojawił się iOS 10, można odstrzelić tych intruzów, a w przypadku Androida ta funkcja jest już dostępna od dawna. Jak najszybciej usuń śmieciowe aplikacje, nie ma powodu, aby choć przez chwilę gościły na twoim telefonie.

Nie miej litości dla starych zdjęć. Jeśli działasz tak jak my, zawsze robisz trzy zdjęcia, aby mieć pewność, że jedno z nich będzie dobre. Na twoim telefonie spoczywają setki prześwietlonych fotek i selfie zrobionych przez przypadek. Aby nie wpadły w niepowołane ręce i nie zrobiły z ciebie towarzyskiego pośmiewiska, upewnij się, że na zawsze znikną w czeluściach historii. Daj się ponieść, niech z twojego albumu znikną wszystkie zbędne zdjęcia.

Zlokalizuj najbardziej opasłe aplikacje. Nie ma nic złego w oprogramowaniu, które zajmuje kilkaset megabajtów, o ile nie przechowuje niepotrzebnych danych. Przyjrzyj się, jakie pliki pobrałaś poprzez te aplikacje (zacznij od Netfliksa) i w kilka chwil zwolnij kilka cennych gigabajtów. O ile oczywiście nie masz zamiaru po raz kolejny wracać do oglądania House of Cards.

Wejdź w chmurę

Zaloguj się do Zdjęć Google… Zazwyczaj jeśli chcesz przechowywać w chmurze dużą ilość danych, musisz opłacać miesięczny abonament. W przypadku Zdjęć Google otrzymujesz nieograniczoną przestrzeń na zdjęcia i filmy. Oznacza to, że możesz bezkarnie usunąć swoje snapy – jeśli będą ci potrzebne, ściągniesz je z wirtualnego dysku Google.

…lub daj szansę iCloud… Podobną usługę świadczy Apple, ale w iCloud za darmo otrzymujesz tylko 5 GB przestrzeni dyskowej. Jeśli robisz mnóstwo zdjęć, szybko wyczerpiesz ten limit, dlatego od razu zasubskrybuj pakiet 50 GB za 0,99 € miesięcznie. W iCloud dobre jest to, że możesz przechowywać nie tylko zdjęcia: zapiszesz także notatki, dokumenty i kopie zapasowe – możesz nawet zachować żenujące rozmowy ze znajomymi.

…ale najpierw wypróbuj Dropboksa. Jeśli chcesz korzystać z chmury na co dzień, Dropbox będzie najlepszym wyborem. Zwłaszcza jeśli korzystasz ze sprzętu z Androidem, który nie pozwala przechowywać dużej ilości danych i nie obsługuje kart microSD. Za pomocą kilku sztuczek możesz zwiększyć limit na dysku do 16 GB, zanim zajdzie konieczność opłacania abonamentu.

W sprzęcie siła

Kup tanią kartę microSD. Większość porządnych telefonów z Androidem oferuje dziś 32 GB na przechowywanie danych, a dzięki karcie microSD możesz zyskać nawet 2 TB. Prawdopodobnie nie potrzebujesz aż tyle miejsca, wystarczy ci karta 32 GB za kilkadziesiąt złotych. Nawet najbardziej nałogowi pochłaniacze multimediów będą mieli problem, aby zapełnić całą kartę.

Kup sobie Leef iBridge 3. Apple konsekwentnie odmawia wyposażenia iPhone’ów w port microSD. Gdyby złącze pojawiło się w gadżetach z Cupertino, kto płaciłby za iCloud? Na szczęście jest sposób na obejście tego problemu. Leef iBridge 3 podłączasz do portu Lightning i – nomen omen – błyskawicznie przesyłasz dane oraz kopie zapasowe. Już nie musisz zmuszać się do opłacania subskrypcji iClouda.

Dysk bezprzewodowy jest ostatnią nadzieją. iBridge w wersji 32 GB kosztuje aż 295 złotych. To dużo, zwłaszcza że za 380 złotych kupisz bezprzewodowy dysk Toshiba Canvio Connect II 2 TB. Sprawdzi się głównie
w domu i w biurze, ale dzięki aplikacji Pogoplug synchronizuje się z Androidem oraz iOS-em. Jest też znacznie tańszy niż nowy, lepszy telefon.

Tagi:
smartfon internet
Oceń artykuł
00%
00%
Komentarze
dodaj komentarz
Opublikuj
Nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy.
więcej komentarzy