Samsung zrewolucjonizuje kino?

Opublikowane 11.08.2017

Multikino we współpracy z Samsungiem otworzyło swoją pierwszą salę VR

Samsung zrewolucjonizuje kino?

Z Wirtualną Rzeczywistością wiążę ogromne nadzieje. Czy Samsung ma szansę wypromować ją na masową skalę?

Nie oszukujmy się - HTC Vive, PlayStation VR ani Oculus Rift nie rozpowszechnią technologii VR do tego stopnia, abyśmy porzucili tradycyjne formy rozrywki na rzecz tych wirtualnych. Na pewno nie w tej generacji sprzętu. Wszystkie gogle dostępne na rynku - zarówno te najdroższe pokroju Vive'a, jak i najtańsze klony Google Cardboarda - mają spore wady ograniczające ich funkcjonalność. Wąskie pole widzenia, obraz rozmazujący się na jego krańcach, częste przecieki światła do wnętrza okularów czy niewygodne mocowania, to tylko kilka ułomności, z którymi muszą liczyć się producenci sprzętu. Jednak wszystko to jest drobnostką w porównaniu z największą ułomnością dzisiejszego VR. Brakuje  treści, które skłoniłby do przerzucenia się na wirtualną rozrywkę.

Kiedy Samsung prezentował pierwszą generację gogli Gear VR, mówiono o tym, że firma założy specjalne studia filmowe nagrywające treści przeznaczone do wirtualnej rzeczywistości. Dziś temat ten nieco ucichł i nie widać wielkich blockbusterowych produkcji, które miałyby rozkręcić technologię VR. Nie oznacza to jednak, że firma nie podejmuje żadnych kroków, aby przybliżyć nas do świata rodem z kart cyberpunkowych powieści.

Tydzień temu Samsung rozpoczął oficjalną współpracę z Multikinem i otworzył pilotażową salę VR w warszawskich Złotych Tarasach. Prezentowane w mniej filmy pogrupowano w cztery dwudziestominutowe bloki tematyczne (Podróże, Niesamowite doświadczenia, Dla rodzin, Sztuka), składające się z kilkuminutowych miniatur filmowych, które mają wprowadzić laików do świata wirtualnej rzeczywistości za niewielką - jak na multipleksy - opłatą. W ciągu tygodnia za normalny bilet zapłacimy 20 zł a za ulgowy 15 zł, zaś w weekendy odpowiednio 24 zł i 19 zł.

Długo zwlekałem, zanim zasiadłem do pisania tego tekstu. Nie chciałem wspominać o tym przedsięwzięciu pod wpływem chwili, aby nie dać ponieść się emocjom. Prędzej czy później musiałem jednak odpowiedzieć na pytanie: czy Samsung ma szansę zrewolucjonizować współczesne kina?

Odważny krok w nieznane

Multikino VR by Samsung jest jednym wielkim eksperymentem bazującym na sprzęcie dostarczonym przez Samsunga. Trzeba przyznać, że od strony organizacyjnej nie można mu nic zarzucić: każdy z widzów zasiada na obrotowym krześle, a wokół siebie ma wystarczająco dużo wolnej przestrzeni, aby w trakcie seansu obracać się i obserwować akcję z dowolnej perspektywy. Gogle wyposażono w wymienne nakładki higieniczne, które są czyszczone po każdym seansie, a dobre słuchawki dbają o to, aby brzmienie filmów było jak najbardziej immersyjne. Szkoda, że nie zdecydowano się na słuchawki o większych muszlach, które lepiej tłumiłyby dźwięki tła. Liczę na to, że w przyszłości będziemy mogli podpiąć własny sprzęt i uczestniczyć w wirtualnych doświadczeniach z własnymi pchełkami w uszach.

Słowo "doświadczenia" pojawia się tu nie przez przypadek, gdyż o pełnoprawnych filmach VR wciąż możemy tylko pomarzyć -  bloki tematyczne oferowane przez Multikino przypominają prezentację możliwości samego sprzętu, a nie w pełnoprawne produkcje. Owszem, znajdziemy wśród nich animacje, ale są one zbyt krótkie, trwają tylko kilka minut.

Warto także wspomnieć o tym, że seanse nie bez powodu ograniczono do 20 minut - wirtualna rzeczywistość jest przeżyciem tak intensywnym, że niektórzy widzowie mogą doświadczyć nudności w trakcie pokazu. Niestety, technologia VR na obecnym etapie rozwoju nie nadaje się do oglądania długich, wielogodzinnych produkcji, błędnik wielu osób mógłby nie wytrzymać tak dużej dawki emocji.

O ile do samej długości seansu nie mogę mieć żadnych zarzutów, to z niecierpliwością czekam na to, aż produkcje demonstracyjne zostaną zastąpione treścią, która oprócz wizualnych fajerwerków oferuje coś znacznie ważniejszego - fabułę.

Nie wątpię w to, że ludzie będą wychodzić z seansów zorganizowanych przez Multikino zadowoleni (przynajmniej ci, którzy nie doznają nudności). Problem tkwi w tym, że obecnie kino VR przypomina kolejkę górską - jest jednorazowym doświadczeniem, którego chcemy spróbować, ale nie mamy zamiaru uczestniczyć w nim jeszcze raz tylko po to, aby oglądać inne wodotryski. Filmy w wirtualnej rzeczywistości przyjmą się tylko wtedy, gdy oprócz niesamowitych wrażeń będą oferowały różne, wciągające opowieści.

Pieść (niedalekiej) przyszłości

Choć z powyższego tekstu może bić pesymizmem, trzymam kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Technologia VR trafiła na okres stagnacji, gdyż wpadła w błędne koło - klienci nie kupowali drogich gogli, gdyż nie powstało zbyt wiele ciekawych treści VR. A treści te nie powstały, gdyż zbyt mało osób posiada gogle VR. Wspólny projekt Samsunga i Multikina może przełamać ten impas i napędzić rewolucję tam, gdzie powinna się zacząć - na rynku usług, a nie produktów. Znacznie więcej ludzi pozwoli sobie na jednorazowy zakup biletu na seans VR, niż na wydanie kilku tysięcy na gogle, które przez większość czasu będą kurzyć się na półce w salonie.

Producenci treści dostrzegli potencjał związany z kinami VR, niestety na efekty pracy animatorów i reżyserów przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Za kilkanaście miesięcy możemy poznać pierwsze filmy aktorskie (filmy z prawdziwego zdarzenia, a nie nagrania 360° z wakacji w egzotycznym miejscu) zarejestrowanych przy wykorzystaniu kamer VR. Ta rewolucja trwa, ale rozwija się poza zasięgiem naszych oczu.

Nie dziwię się, że niektórzy dziennikarze obecni na premierowym pokazie sceptycznie podchodzili do tego pomysłu i twierdzili, że to samo mogą oglądać na swoich goglach PlayStation VR czy na prywatnym smartfonie. Problem tkwi w tym, że Multikino VR by Samsung nie jest projektem przeznaczonym dla osób na bieżąco śledzących branżę technologiczną, a już na pewno nie dla dziennikarzy, którzy nie raz wkraczali do świata VR w filmach i grach. To przedsięwzięcie skierowane przede wszystkich do laików, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z możliwościami wirtualnej rzeczywistości. Tę salę otworzono z myślą o nich i to oni zadecydują o tym, czy rewolucja VR nabierze tempa już dziś, czy będziemy musieli poczekać na to jeszcze kilka lat.

Przedstawiciele Samsunga i Multikina dali sobie pół roku na ocenienie rentowności tego przedsięwzięcia. Liczę na to, że sala VR będzie nieustannie pełna i projekt nie zakończy się po 6 miesiącach. Od tego może zależeć to, jak szybko powstaną pełnoprawne, fabularyzowane produkcje w wirtualnej rzeczywistości, na które czekam od dawna.

Tagi:
filmy kino Samsung VR wirtualna rzeczywistość gogle VR
Oceń artykuł
00%
00%
Komentarze
dodaj komentarz
Opublikuj
Nie ma jeszcze komentarzy, bądź pierwszy.
więcej komentarzy